WEBINARIUM albo ŚWIAT PO KORONAWIRUSIE

.

.Ludwik Lewin

.

 


Pandemia koronawirusa nauczyła mnie siedzenia w domu w ramach izolacji sanitarnej, niesłusznie zwanej kwarantanną oraz nowych słów. Na pierwszym miejscu jest sam koronawirus, którego wraz ze wszystkimi się bałem i jak inni starałem się przed nim uchronić. Dzięki zamknięciu – choć zamknięcie dla piszącego to nic nowego ani specjalnego, ciąży tylko zakaz wyjścia z zamknięcia – poznałem kolejne słowo, otwierające mi świat. Słowo brzmi webinarium, słabo jest jeszcze w polszczyźnie zadomowione i niektórzy używają formy webinar, krótszej, ale gorzej dopasowanej do znaczenia – seminarium na WEB, czyli w sieci. 

Webinaria służyć mogą zarówno szkoleniom, jak i dyskusjom, czy wirtualnym spotkaniom towarzyskim. Każdy z uczestników, a może ich być bardzo wielu i rozrzuceni mogą być po całej kuli ziemskiej, widzi wszystkich innych i ma możliwość zadawania pytań, odpowiadania na nie i komentowania. W zasadzie. Webinaria, dzięki którym dowiedziałem się co to znaczy, organizowane były przez paryskie ECUJE (kulturalna i uniwersytecka żydowska przestrzeń europejska). 

Na pierwsze, którego gościem był znany filozof, członek Akademii Francuskiej i syn żydowskich emigrantów z Polski Alain Finkielkraut, dostałem zawiadomienie mailem. Zawiadomieniu towarzyszył sposób obsługi poprzez aplikację „Zoom” (kolejna nazwa w nowym znaczeniu). Proponowano mi również, bym przysłał pytania do szefa ECUJE, który prowadzi spotkanie.Kiedy podłączyłem się o wyznaczonej porze okazało się, że jestem jedną z ponad pięciuset osób pragnących rozmawiać z filozofem i dlatego w moim i tego pół tysiąca imieniu, rozmawiać będzie dyrektor ECUJE.  

Szczęśliwie posłałem pytanie, dosyć chyba spodziewane na tym forum: co Alain Finkielkraut sądzi o przejawach antysemityzmu, towarzyszącym „antyrasistowskim” manifestacjom w USA i we Francji. Akademik podkreślał, że ma ogromny, bezgraniczny szacunek dla Martina Luthera Kinga. Wyraził jednak żal, że po nim przyszli ludzie tacy jak Malcolm X czy Spike Lee i odrzucili jego uniwersalizm. Wybrali chaos, a walkę z rasizmem zamienili w antysemityzm i nienawiść do Białych – streszczał ich ideologię.

Zdaniem A. Finkielkrauta w Ameryce „problemem nie jest rasizm, ale antyrasizm”, taki, który zmienia się w inkwizycję przeciw ludziom myślącym inaczej, powoduje, że tracą pracę, że są ofiarami pogróżek, że czasem nawet ich życie jest w niebezpieczeństwie.Filozof zwrócił uwagę, że coraz częściej i to w poważnych jakoby pracach naukowych, mamy do czynienia z twierdzeniem, że Francja nie ma tożsamości, że jej historia jest nijaka i jeżeli były w niej wielkie momenty, to dzięki cudzoziemcom. Francja kontestowana jest od wewnątrz przez frankofobię – mówił filozof.

Coraz więcej myślicieli, polityków, artystów, jak i zwykłych zjadaczy chleba, coraz częściej wyraża ten niepokój. Chodzi o to, że kiedy coraz liczniejsze dzieci imigrantów z Czarnej Afryki i z Maghrebu, karmi się historią Francji, w której królują zbrodnie (prawdziwe i rzekome) oraz rabunki dokonane na ich przodkach, trudno spodziewać się by mieli inne od nienawiści uczucia wobec nowej ojczyzny, którą traktują nie jak matkę, ale jak macochę. I nieważne, że są obywatelami Francji i w pełni korzystają ze wszystkich przywilejów z tym związanych. 

Biali i tylko Biali traktowani są jako handlarze niewolnikami, choć żywym towarem handlowali co najwyżej niektórzy z ich przodków. I że bynajmniej nie była to specjalność tylko europejska.  Francuski historyk Olivier Pétré-Grenouilleau wyliczył, że zachodni handel niewolnikami (sprzedawanymi do Ameryki) „bardzo jest porównywalny” ze wschodnim skierowanym na Afrykę Północną i Bliski Wschód.  

Przez wieki do Ameryki Płn. i Płd. wywieziono 11 milionów Afrykańczyków. Arabscy handlarze sprzedali ich 17 milionów. Dodać do tego należy około 14 milionów niewolników sprzedawanych i kupowanych na terenie Afryki – wyliczył badacz. Europejscy, arabscy i afrykańscy kupcy bardzo dobrze wiedzieli jak należy prowadzić interesy i między bajki włożyć należy kupowanie niewolników za paciorki.  Historyk ubolewa, że wbrew oczywistości historycznej oprawców widzi się jedynie w Europejczykach, a w Czarnych wyłącznie ofiary. 

Pisał wielki George Orwell: „Potrafimy wierzyć w rzeczy, o których wiemy, że są nieprawdziwe, a kiedy w końcu wychodzi na wierzch, że nie mamy racji, bez żenady wypaczamy fakty, żeby pokazać, że mieliśmy rację”. Manifestacjom przeciw „przemocy rasistowskiej policji” i próbom usuwania pomników towarzyszyły flagi palestyńskie oraz czysto antysemickie okrzyki przeciw „brudnym Żydom”.  

Alain Finkielkraut uważa, że mimo zagrożeń i morderczych nawet ataków, Żydzi powinni pozostać we Francji. Podobnie myśli wielu nieżydowskich polityków, którzy za byłym premierem Manuelem Vallsem powtarzają, że „Francja bez Żydów przestałaby być Francją”. 

Na innym webinarium „spotkałem się” z autorem książki „Nowa Kwestia Żydowska”, publicystą Nicolas de Papem.

Masy przybyszów z krajów muzułmańskich spowodowały, że społeczności europejskie stały się wielokulturowe – mówił. Rozpychając się, coraz więcej miejsca zajmuje islam, uważany przez niedawnych orędowników leninizmu, trockizmu i maoizmu za religię uciśnionych.  Nie słuchano tych, którzy bili na alarm wobec islamsko lewackiego zagrożenia. Nieprzerwanie składając hołd ofiarom „brunatnej barbarii”, coraz bardziej krzywym okiem patrzano na Żydów żywych, mordujących jakoby Arabów w „Palestynie”. 

Dochodzi do tego nienawiść do Białych. Żydzi ostrzegają przed konsekwencjami obecnej ewolucji i przeciwstawiają się jej utrzymując swą tożsamość i stojąc na straży historii. „Psują w ten sposób samopoczucie wieloetnicznego społeczeństwa, które zaprzecza wszelkiej przynależności narodowej i państwowej”, mówił  de Pape i cytował formułę paryskiego adwokata Gillesa-Williama Goldnadela: „Hitler był Biały. Biali muszą więc zniknąć. A Żydzi to superbiali” (niezależnie od koloru skóry LL). 

Czy w islamizującej się Europie, jest jeszcze miejsce dla Żydów? – pytał publicysta i negatywnie odpowiadał na to pytanie.

Muzułmanie, kierowani przez organizacje islamskie, stali się realną siłą wyborczą, a nawet większością w niektórych okręgach Francji, Belgii czy Wielkiej Brytanii – opisywał obecną rzeczywistość. Jak twierdzi, politycy w prywatnych rozmowach przyznają, że musza popierać „sprawę palestyńską”, bardzo uważać poruszając temat antysemityzmu i „automatycznie” potępiać Izrael.  Nicolas de Pape wyciągnął skan numeru dziennika „le Monde” sprzed osiemnastu lat i przeczytał fragment artykułu, w którym Françoise Giroud, była minister i weteranka ruchu oporu, analizowała zdradę elit:

„Myślę, że narody chrześcijańskie jako całość, nigdy nie otrząsnęły się z szoa. Jej ujawnienie, które stosunkowo późno doszło do świadomości, jej natężenie, wprowadzająca w zawrót głowy pedantyczność i przede wszystkim nic nieprzynosząca systematyczność unicestwienia całego narodu, wywołały wstrząs o wiele poważniejszy niż się sądzi. Nie z powodu szczególnej sympatii dla ofiar, ale dlatego, że «ostateczne rozwiązanie» zmusiło nawet najbardziej tępych do odkrycia, że człowiek jest być może z natury zły, a Bóg z natury roztargniony.  Wraz z pierwszym kamieniem drugiej intifady, z niesamowitą szybkością, nastąpił zwrot. Byłby niezrozumiały, gdyby nie tło, na którym się dokonał. Wreszcie! Mamy prawo mówić źle o Żydach!  W Paryżu, ludzie mający dobry gust, liczą tylko palestyńskich zabitych. Kiedy dochodzi do innych, przestają umieć liczyć. Od synów zamordowanego narodu wymaga się dobrych manier przy stole, znaczy na wojnie, mają przyjmować ciosy bez oddawania. Takie mniej więcej rzeczy słyszy się tu i czyta”. 

To straszne – mówił autor „Nowej Kwestii Żydowskiej” – ale gdy pomyśleć o liczbie zamachów antysemickich i o tym wszystkim, co się dzieje wokół, to stwierdzić trzeba, że Żydzi, których żydostwo jest widoczne, nie są w dzisiejszej Europie bezpieczni. A skandal polega na tym, że nikt nie widzi, że to skandal. Bardzo wielu pisarzy, artystów i filozofów zastanawia się jaki będzie świat po koronawirusie. Najbardziej przekonuje mnie odpowiedź francuskiego ministra SZ Jean-Yves’a Le Driana: taki sam, tylko gorszy.


Wszystkie wpisy Ludwika

 

TUTAJ


Pierwodruk ukazal sie w miesieczniku ” Slowo Zydowskie”

4 komentarze to “WEBINARIUM albo ŚWIAT PO KORONAWIRUSIE”

  1. Avrum Burg przeszedł ewolucję.
    Urodził się w domu aktywistów narodowo – religijnych. Jego ojciec Josef był przez wiele lat przywódcą partii narodowo-religijnej i wspólnikiem w koalicjach od lewicy do prawicy.

    Avrum urodził się z dzierganą kipą na głowie i z nią spędził lata młodości, fizycznie i ideologicznie. Ale już od okresu służby wojskowej zaczął lewicować, aż w 2015 wylądował w partii komunistycznej. Partia która dzisiaj jest częścią antysyjonistycznej „Wspólnej Listy Arabskiej” i ma w jej szeregach może kilkunastu Żydów.

    Mimo stopniowej radykalizacji Burg używał przez lata stosunki osobiste wyrobione przez jego ojca w celu poprawy własnego statusu. Lista jest długa.

  2. A co na to Avraham Burg,byly przewodniczacy Knessetu, byly Prezydent Swiatowego Zwizku Syjonistow, ktory okreslil sie jako „Hellenistyczny Zyd”, stwierdzil ze „Izrael jako pansto zydowskie to trucizna”, i doradzil Izraelczykom by „postarali sie o zagraniczne paszporty”?
    On sam dostal , smieszne, co ?,paszport francuski i tam sie przeprowadzil. Moze jest teraz w Izraelu zeby zatruwac od srodka ?
    Chyba tak, bo na zdjeciach zawsze mial kipe na glowie, a to we Francji niebezpieczne…..

  3. W islamistycznej Europie jest miejsce na Żydów. Nicolas de Pape ma ‚biały” poglְąd na kwestię żydowską, taki euro centralistyczny tak że nie widzi co jest zrozumiałe każdemu imigrantowi żydowskiemu z Maghrebu i z Turcji i ich potomkom.

    Żydzi żyli w świecie Islamu, większość czasu lepiej niż w Europie i mogą żyć w Europie o charakterze islamskim, jak żyli na Bałkanach w czasie Osmanów.

    Mam niewiele wątpliwości że przez te 2-3 pokolenia w których zdecyduje się charakter kulturowy Europy, stosunki Izraela ze światem arabskim poprawią się znacznie. Nie jakiś pokój bo to pojęcie jest na Bliskim Wschodzie bardzo niewyraźne, ale przyzwoite stosunki sąsiedzkie.
    Te będą miały pozytywny wpływ na stosunki żydowsko-muzułmańskie w Europie. Bo są jak naczynia połączone z stosunkami na BW.

    W odróżnieniu od chrześcijan, muzułmanie uznają nacjonalizm żydowski. Już od zarania Islamu. Uznają chociaż nie lubią, z powodów praktycznych. Dzisiaj niemodne o tym mówić ale mody przemijają.

    Natomiast antysemityzm europejski nie przeminie,bo żywi się antysyjonizmem. A sam fundament kultury zachodniej jest zbudowany na funkcji Żydów jako bezdomnej ofiary cierpiącego za grzechy przodków. Uznanie nacjonalizmu żydowskiego jest równoznaczne z negacją tej doktryny.

    Czyli moja praktyczna rada dla Żydów europejskich: Przezimować 2-3 pokolenia w Izraelu, albo gdzie indziej (może w Chinach) i wrócić do Europy, kiedy poprawią się stosunki ze światem Islamu.
    Pod warunkiem że w tym czasie nastąpi dalsza islamizacja Europy. Inaczej nie ma co Żydom tam szukać.

  4. Ludwik, bardzo Ci dziekuje za sprawozdanie ze spotkania z Alain Finkielkraut. Nie musze zaznaczac, ze z reguly zgadzam sie z Toba i z filozofem Finkielkrautem i Twoje sprawozdanie jest jak powiew swierzego powietrza.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: