Uncategorized

NIEWAŻNA STODOŁA

Alex Wieseltier

Zbliża się 10 lipca i jak zwykle pojawiają się notatki i artykuły o Jedwabnem. Niby wszystko przez tego polakożercę Grossa, który napisał książkę o tym, jak polscy sąsiedzi spalili swoich żydowskich sąsiadów. To właśnie po jego książce IPN przeprowadził śledztwo w tej sprawie. Końcowy protokół nie potwierdził wspomnianej w książce Grossa liczby 1600 żydowskich ofiar, zatrzymując się na liczbie około 340 spalonych ofiar. Ale potwierdził udział co najmniej 40 mieszkańców Jedwabnego w tym mordzie. Można było pomyśleć, że sprawa jest wyjaśniona i nie ma o czym dyskutować.
Nic bardziej błędnego!


Otóż w trakcie śledztwa wstrzymano się od ekshumacji zwłok w wyżej wspomnianej stodole. I zrobiono to na prośbę samych Żydów. I zaczęło się. Już po wydaniu książki napadnięto na Grossa, że kłamie jak najęty. Że fizyczne rozmiary stodoły nie dawały możliwości upchania w niej tylu Żydów. Że Gross wybrał z zeznań procesowych tylko to, co mu pasowało. Że niektórzy żydowscy świadkowie w ogóle nie byli w Jedwabnem w czasie kiedy to się odbywało. Że to nieprawda, że Niemcy tylko fotografowali, bo była ich w tym dniu w Jedwabnem ogromna kupa.


Po zakończeniu śledztwa IPN wyciągnięto również argument wstrzymania ekshumacji.
Że niby Żydzi bali się, że ekshumacja wykaże, że czaszki w stodole mają dziury po strzałach z karabinu, bo znaleziono przecież w czasie śledztwa kupę łusek karabinowych. IPNowska interpretacja obecności łusek nie przekonała obrońców dobrego imienia mieszkańców Jedwabnego. Znaleziono również osobę, która w tym czasie była małym dzieckiem, ale doskonale pamiętała tych Niemców, którzy tego dnia znajdowali się w Jedwabnem. Dyskusja na ten temat toczyła się również na naszym Forum, gdzie ostatnio potomek jednego ze Sprawiedliwych zrobił reklamę publikacji, która całkowicie neguje udział Polaków w jedwabieńskim mordzie.


Można powiedzieć, że ta jedwabieńska stodoła stała się słynna w całym świecie i okolicy.
A przecież ona nie była ani jedyna, ani pierwsza. W samej książce Grossa można przeczytać o 500 Żydach spalonych przez swoich polskich sąsiadów w stodole Sitkowskiego w Radziłowie, gdzie w tym dniu nie było ani jednego Niemca. Ten mord odbył się trzy dni przed Jedwabnem. 7 Lipca 1941 roku. Wygląda na to, że ilość spalonych Żydów w Radziłowie była większa niż w Jedwabnem. Rola polskich sąsiadów w tym mordzie jest niepodważalna. A jednak śledztwo IPN w tej sprawie zostało umorzone i pies z kulawą nogą się tym nie zajmuje. Nikomu się nie chciało mierzyć stodoły Sitkowskiego, czy szukać łusek karabinowych. Tak jakby Żydzi z Jedwabnego mieli patent na męczeństwo i uwagę zarówno tych, którzy to morderstwo potępiają, jak również tych, którzy to morderstwo próbują negować.
A prochom ofiar pogromu w Radziłowie jest pewnie dokładnie wszystko jedno.

Alex Wieseltier

Wszystkie wpisy Alexa

TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Nie rozumie podejscia polskiej argumentacji i ten caly konflikt, ktory dotyczacy ilosci zamordowanych Zydow w stodole. 1600 wydaje sie nie realne a 340 tak. Nawet jaby sasiedzi spalili 1 osobe to nie daje to Polakom uczestniczacym w tym mordzie przyzwolenia. Czy oni wiedza czym jest moraralnosc? Polacy broniący sie nie traktuja tu Zydow jak ludzi. To czysto antysemickie podejscie wykłócając sie o ilosci a nie o sam fakt dopuszczenia sie tych ludzi do zezwierzecenia sie i jeszcze do szukania dla nich obrony. Dzis ta nienawisc do Zydow oczywiscie dalej istnieje i tylko ulokowana jest ”pod łóżkiem”. Gdy jest okazja wyciaga sie ją z pod łóżka mimo ze nie ma juz w Polsce Zydow.

  2. Stodola, ziemia, domy zamordowanych i w Radziwilowie i Jedwabnej i innyc miejscach sa teraz wlasnoscia potomkow mordercow, stad ta wscieklosc, IPN, Duda, Morawiecki z wyczuwalna obawa ” A nuz ktos z rodziny przezyl …”

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.