
Q: Dlaczego nie bombardowano obozów zagłady?
A: Dlatego, ze to bylo niemozliwe i nic nie mozna bylo na te obozy
poradzic.
Q: Aha. A skąd to wiemy?
A: Tak orzekli znawcy tematu, związani z grupą pl.sci.historia. Podobnie wypowiedzieli się liczni eksperci, co właściwie zamyka kwestie.
Q: Czy istnieją zdania odmienne?
A: Niestety tak – nie wszyscy zgadzają sią z tym, co oczywiste.
Q: Któż pozwolił sobie mieć inne zdanie niz w/w eksperci?
A: Na przykład niejaki George McGovern.
Q: Co to za jeden ten George McGovern?
A: A, taka tam figura, jakiś amerykański senator. Kontrkandydat Nixona
w wyborach prezydenckich.
Q: Czemu ten George McGovern wypowiada się w taki niesłuszny sposób?
A: Wydaje mu sie ze cos tam wie – nie bardzo wiadomo, dlaczego. Chodzi
o to, że ten McGovern w czasie wojny był pilotem bombowca, maszyny typu
B-24 „Liberator”. Latał m in właśnie nad Oświęcimiem. Uczestniczył m
in w bombardowaniu jednego z oświęcimskich podobozów – fabryki gumy
syntetycznej w Monowicach.
Q: Jak daleko znajdowala sie ta fabryka od krematoriów i komór
gazowych?
A: Kilka kilometrów. Źródła sie rozchodza – jedne podają 5km, inne
8 km.
Q: No i co ten McGovern mowil?
A: Same brzydkie i niesłuszne rzeczy. Facet ewidentnie nie jest
„historykiem wojskowości” i „nie zna się na sprawach wojskowych” – co
tam byle pilot bojowy i weteran DWS może wiedziec! Proszę sobie
wyobrazić – ten McGovern bezczelnie twierdził, że zniszczenie z
powietrza obozu zagłady w Oświęcimiu było rzeczą zupełnie prosta, ze
amerykańskie bombowce przelatywały nad obozem wielokrotnie, że
niszczyły bez problemu cele położone bliziutko obozu.
Q: Zaraz, zaraz. Przecież podobno nie mozna bylo bombardować
Oświęcimia, bo to by było nieefektywne, kosztowne, spowodowałoby
wielkie straty wśród maszyn i załóg, bo było za daleko, bo cel za mały
i nie do rozpoznania?
A: No właśnie. Dziecko by zrozumiało – a ten McGovern twierdził
inaczej. Obóz widziano z powietrza zupełnie dokładnie i ze
szczegółami. Niestety trudno mu zarzucić, że kłamie, bo zachowały się
doskonale zdjecia lotnicze, z bombowców, które niszczyły Monowice albo
pobliskie zakłady wytwarzające benzyna syntetyczna. W 44-ym alianci
znali wszystkie szczegóły obozu, nie tylko z raportu Karskiego, ale i
ze zdjęć lotniczych oraz z raportu sporządzonego przez dwóch
uciekinierów z obozu – Vrbe i Wetzlera. Amerykanie panowali w
powietrzu, okolice obozu (a także oświęcimskie podobozy i miejsca
pracy przymusowej) bombardowali rutynowo.
Q: Czyli zniszczenie obozu zagłady z powietrza było technicznie
wykonalne?
A: McGovern (i nie on jeden, złych języków jest więcej) twierdzi, że
było proste – na pewno nie trudniejsze niż na przykład zniszczenie
zakładów w Monowicach.
Q: Pewnie chodzi o to, że te zakłady były znacznie większe i
łatwiejsze do trafienia?
A: Chyba jednak nie. Wielkość jest mniej wiecej ta sama.
Q: Zaraz, zaraz. Ale przecież Amerykanie na pewno nie chcieli robić
krzywdy więźniom, którzy by ucierpieli czy zginęli podczas
bombardowań?
A: Jeśli chodzi o niszczone z powietrza niemieckie fabryki, to los
więźniów, niewolniczej siły roboczej pracującej w tych fabrykach,
zupełnie Amerykanów nie obchodził. Przykładem mogą być bombardowania
zakładów w bezposredniej bliskosci Oświęcimia. Podczas jednego z tych
bombardowań ok czterdziestu więźniów zginęło, za to kilkudziesięciu
uciekło. Bomby zabiły też pewną ilość esesmanow.
Q: Zaraz, zaraz. A czy ktos w ogole domagał się zbombardowania obozu?
A: Owszem. Na początku domagał się tego polski rząd na uchodźstwie u
władz brytyjskich. Tyle że wówczas (w roku 1941-ym) chodziło o
więzionych w obozie Polaków-aryjczyków, nie o Żydów. Polacy to jednak
był liczący się sojusznik, więc odpowiedziano wprawdzie odmownie, ale
grzecznie i z kurtuazja. Żydzi (tj organizacje żydowskie) usilowaly
wybłagać u aliantów bombardowanie Oświęcimia, ale jeszcze w roku 1944-
ym nie wpuszczano ich nawet do przedpokoju. Anglicy te błagania
zbywali jako „Jewish sob stuff”.
Q: Czy jednym z powodów odmowy zniszczenia obozu zagłady nie byl fakt,
iż wszelkie środki podporządkowane były celom ściśle militarnym? Czy
nie było słuszne i oczywiste, że wszystko służyć musi wylacznie temu,
aby jak najszybciej wygrać wojnę?
A: Ależ pewnie że tak! Aczkolwiek zdarzały się wyjątki. Sam generał
Patton wysłał na przykład oddziały wojska, aby uratować sto
pięćdziesiąt pięknych, rasowych koni-lipicjanow. Każdy oficer lubuje
się w pięknych koniach. Wojna wojna, a sto pięćdziesiąt wspaniałych
rasowych koni trzeba bylo ratowac – grzechem byłoby postąpić inaczej!
Q: To znaczy – środki mozna bylo znalezc na ratowanie rasowych koni,
ale nie na pomoc Żydom mordowanym w komorach gazowych?
A: To chyba oczywiste. Wojna wojna – a piękne konie trzeba było
ratować, choćby kosztem innych, czysto militarnych zadań. Co innego
zas Żydzi wożeni do gazu. A któż by się nimi przejmował! Zeby to o
ludzi chodziło, to co innego. Zeby to o konie chociaż chodziło… Ale
to byli tylko Żydzi. Los Żydów tyle wówczas obchodził aliantów, co
bicie wszy.
Q: Co to ma znaczyć „żeby to o ludzi chodziło, to co innego”?
A: Ma znaczyć, że jak chodziło o więzionych aryjczyków, to jakos mozna
było im pomoc z powietrza – i sie pomagało. Jak chodziło o aryjczyków,
to można było przylecieć, rozwalić z powietrza więzienie i w ten
sposób umożliwić ucieczkę uwięzionym. W wypadku, o którym opowiadam –
Francuzom z Ruchu Oporu oraz całej masie przypadkowych więźniów, w
sumie około trzystu osobom. Wtedy nie bylo jakos ani za daleko, ani za
wysoko, ani inne przeszkody sie nie znalazły.
Q: Czemu uznano za stosowne ratować kilkuset więźniów we Francji, a
nie uznano za stosowne ratować milionow Zydow, systematycznie
mordowanych w komorach gazowych, jeden pociąg za drugim?
A: No jak to czemu: W pierwszym wypadku chodziło o ludzi, o ratowanie
ludzkiego życia. W drugim przypadku chodziło tylko o Żydów. Kogo mógł
obchodzić los Żydów mordowanych w komorach gazowych? W najlepszym
wypadku ten los był najzupełniej obojętny dla alianckiego dowództwa –
tak, jakby gdzieś bito wszy. „W najlepszym wypadku” – bo niestety nie
zawsze był obojętny.
Q: Jak to „niestety”? Dlaczego „niestety”?
A: „Niestety” – bo nie brakowało ludzi, ktorzy uwazali, ze
przeciwdziałać masowemu mordowaniu Żydów w komorach gazowych nie
należy w żadnym wypadku. Ludzie ci uważali, że jeśli Żydzi wojne
przeżyją, to bedzie klopot. W amerykańskim State Department uważano,
ze jesli za duzo Zydow się uchowa (a jeszcze przy amerykańskiej
pomocy), to w efekcie fala uchodźców zaleje Amerykę. W brytyjskim
Foreign Office uwazano, ze jesli za duzo Zydow się uchowa, to fala
uchodźców zaleje brytyjska, mandatowa Palestynę. Żydzi żywi, tacy co
żyją i oddychają, stanowili potencjalny problem i kłopot. Dochodziły
do tego osobiste poglądy i zapatrywania poszczególnych dowódców.
Q: Jakie to były zapatrywania?
A: Taki na przykład general Patton uwazal, iz żydowscy
„dipisi” (Żydzi, którzy przeżyli Zagładę) to „animals” i „a sub-human
species without any of the cultural or social refinements of our
time.” Patton nie był w swoich zapatrywaniach odosobniony. Traktowanie
Żydów w obozach „dipisów” (od DP, Displaced Persons) juz po
zakończeniu wojny bylo takie, ze prezydencki wysłannik Earl Harrison
napisał w swoim raporcie: „We appear to be treating the Jews as the
Nazis treated them except that we do not exterminate them.”.
Q: Gdzie można o tym przeczytać obszerniej?
A: Np „The abandonment of the Jews” (Wyman) oraz „Auschwitz and the
Allies” (Gilbert). Gilbert, bardzo znany historyk (biograf Churchilla)
napisał książkę bardzo dokładnie udokumentowana. „The abandonment of
the Jews” ukazało się po polsku, pod tytułem „Pozostawieni własnemu
losowi. Ameryka wobec Holocaustu 1941-1945″.
Q: Jakim cudem takie niesłuszne książki moga sie ukazywac?
A: Po prostu w Stanach Zjednoczonych nie umieszczono jak dotąd w
kodeksie karnym paragrafu o „znieważeniu narodu amerykańskiego”, w
Wielkiej Brytanii zaś nie umieszczono jak dotąd w kodeksie karnym
paragrafów o „znieważeniu narodu angielskiego” czy też „szkockiego”.
Dlatego też w w/w krajach historyków nie straszy się „prokuratura” ani
„sądem” i nie zarzuca się im, że uprawiają „antyamerykanizm”,
„antyanglizm” czy cos tam takiego.
Opracował
Tomcio Paluch
Kategorie: Uncategorized


So this is what a double genocide looks like. The first, a pre-meditated mass murder by the Nazis. The subsequent one, undertaken by the Allies who made a conscious decision not to intercept, even when they could and when mandated by a modicum of human decency. It takes my breath away.
Oddech mi zabrało, taki tekst powinien być obowiązkowym czytaniem dla każdego polityka. Dodać można: bez obojętności, nienawiści czy braku pomocy miejscowej ludności Zagłada i obozy koncentracyjne nie byłyby możliwe.
Świat się nie zmienił ani na jotę i dziś mamy tego dowody. Dlatego właśnie Izrael musi się bronić za wszelką cenę.
Dzisiejsze noszenie czarnych marynarek, mezczyzni, czy czarnych kostiumow ,kobiety, przez prezenterow/prezenterki CNN, Iranski fuhrer przeciez zdechl, w polaczeniu z ciaglym jazgotem tych samych prezenterek przeciw Izraelowi, daje wyobrazenie co musialo sie dziac w czasie WW2, kazdy z wyjatkiem Zydow europejskich byl wazniejszy. I dla zydow amerykanskich tez, cicho siedzieli bo im Roosvelt przykazal ” Don’t rock the boat!!”
Niektorzy chyba tez zalobne szaty wdzieli i pocieszaja sie ze przynajmniej ze ICC chce oskarzac Netanyahu, Zydzi z bronia w reku to niedopuszczalne.
Od postepowych Zydow nie mozna sie niczego dobrego spodziewac, zawodza tak jak ich poprzednicy w czasie WW2.
Cale szczescie ze sa Republikanie czy Demokraci jak Senator Fetteman, ktory nawiasem mowiac, wszedl do Senatu pomimo ze jego przeciwnika popieraly organizacje zydowskie.
Tak na marginesie, wojsko alianckie zrobilo rozejm z Niemcami w Holandii przy koncu WW2, aby dostarczyc zywnosci glodujacym Holendrom.
Nie bylo mowy o ”nietraceniu czasu na uboczne rzeczy”, jak poprzednio uzasadniano zbombardowanie torow do Auschwitz.
Zdobycie Hamburga sie wiec odwleklo-a ostatnim czynem Niemcow w Hamburgu, tuz przed odcieciem miasta, bylo wywiezienie na smierc Zydow ktorzy sie jakos uchowali dotychczas tam.
Tomcio skomponowal znakomity tekst.
Gratulacje – Bronek