Uncategorized

Wielka Brytania

Katarzyna Zmuda -Bryl

Wielka Brytania ma dziś premiera, który politycznie szoruje po dnie. We wrześniu 2025 r. jedynie 21% Brytyjczyków oceniało Keira Starmera pozytywnie, a 71% negatywnie – rekordowy bilans netto –50, najgorszy w całej jego karierze (YouGov, 2025). Równocześnie na lewicy pojawiła się nowa inicjatywa polityczna Jeremy’ego Corbyna, który próbuje skupić wokół siebie struktury i członków rozczarowanych kierunkiem Partii Pracy. Szczególnie istotnym zapleczem dla Corbyna pozostaje część społeczności muzułmańskiej w Wielkiej Brytanii – elektorat z wielkich miast, silnie zmobilizowany przez jego pro-palestyńską retorykę i krytykę wojen bliskowschodnich. To właśnie w tym środowisku niezadowolenie ze Starmera jest dziś najsilniejsze.

Corbyn nie jest jednak samotny. George Galloway, dawny poseł Partii Pracy i lider Respect Party, wrócił do polityki jako przewodniczący Workers Party of Britain, zdobywając w 2024 r. mandat w Rochdale – mieście z dużą społecznością muzułmańską. Obok niego działają aktywistki i polityczki takie jak Salma Yaqoob, lekarka i współzałożycielka Respect Party, czy młodsze posłanki Labour – Apsana Begum (Poplar and Limehouse) i Zarah Sultana (Coventry South), które w Izbie Gmin ostro krytykują politykę wobec Izraela i wojen na Bliskim Wschodzie. Do tego dochodzą lokalne działaczki jak Shaista Aziz w Oksfordzie. Ich głosy wzmacnia Muslim Council of Britain, organizacja parasolowa skupiająca setki stowarzyszeń muzułmańskich, która regularnie apeluje do rządu o „bardziej wyważoną politykę” wobec Palestyny. W sumie tworzy to sieć presji, wobec której kierownictwo Partii Pracy nie może pozostać obojętne.

Na zewnątrz rząd próbuje grać kartą moralności. 21 września 2025 r. Wielka Brytania ogłosiła wspólnie z Kanadą i Australią uznanie państwa palestyńskiego – i to bez żadnych warunków wstępnych. Nie zażądano od władz Autonomii Palestyńskiej ani od Hamasu rezygnacji z przemocy, uznania Izraela czy choćby uwolnienia zakładników. W praktyce decyzja ta była czysto politycznym gestem, mającym wartość symboliczną w zachodniej opinii publicznej, ale ogromną wagę propagandową na Bliskim Wschodzie.

Hamas natychmiast ogłosił swoje zwycięstwo. W oficjalnym komunikacie napisano, że uznanie Palestyny przez Londyn, Ottawę i Canberrę to „ważny krok w ugruntowaniu prawa narodu palestyńskiego do swojej ziemi”. W wersji arabskiej i angielskiej oświadczenia organizacja określiła Izrael jako „faszystowski reżim okupacyjny” i oskarżyła go o „ludobójstwo, czystki etniczne i deportacje”. Hamas wezwał też społeczność międzynarodową do „jasnych i skutecznych działań przeciwko Izraelowi”, aż do pełnego powstania państwa palestyńskiego „ze stolicą w Jerozolimie”. Komunikat zawierał również apel o izolację Izraela na arenie międzynarodowej i postawienie jego przywódców przed trybunałami za rzekome zbrodnie wojenne.

W praktyce oznacza to, że Hamas odczytał uznanie Palestyny przez Wielką Brytanię nie jako gest wobec umiarkowanej dyplomacji, ale jako legitymizację własnej narracji i działań. Rząd Starmera, chcąc pokazać się jako promotor pokoju, w rzeczywistości dostarczył Hamasowi propagandowego paliwa, które ten natychmiast wykorzystał do wzmacniania radykalnej linii i podważania pozycji Izraela w świecie.

Problem w tym, że hipokryzja Londynu ma znacznie dłuższą tradycję. Już w czasie Mandatu Brytyjczycy słynęli z polityki „podwójnych obietnic”. W latach 1915–1916 w korespondencji McMahon–Hussein sygnalizowali Arabom poparcie dla ich niepodległości w zamian za wsparcie przeciwko Turcji. W 1916 r. w tajnym układzie Sykes–Picot podzielili jednak Bliski Wschód ze sprzymierzoną Francją. W 1917 r. przyszła Deklaracja Balfoura, w której Londyn „przychylnie” odnosił się do idei „żydowskiego domu narodowego” w Palestynie – z zastrzeżeniem, że nie może to naruszać praw „społeczności nieżydowskich”. Te sprzeczne zobowiązania były fundamentem późniejszego konfliktu izraelsko-palestyńskiego.

Gdy nadszedł Holokaust, Londyn wykazał się cynizmem w najbardziej dramatycznej formie. Biała Księga z maja 1939 r. ograniczyła imigrację Żydów do Palestyny do 75 000 osób w ciągu pięciu lat, a każda kolejna fala wymagała zgody arabskiej większości. Dokument blokował też możliwość zakupu ziemi przez Żydów. Był to polityczny dar dla wielkiego muftiego Jerozolimy, Hadż Amina al-Husajniego, który po arabskim powstaniu 1936–1939 domagał się całkowitego zakazu żydowskiej imigracji. Ustępstwa Londynu były tym bardziej haniebne, że mufti wkrótce stał się otwartym sojusznikiem Hitlera – w listopadzie 1941 r. spotkał się z nim w Berlinie, deklarując wspólnotę interesów „w zwalczaniu Żydów” i wspierając nazistowską politykę zagłady.

Winston Churchill nazwał Białą Księgę „najbardziej haniebnym dokumentem w historii brytyjskiego parlamentu”, bo faktycznie skazywała ona setki tysięcy europejskich Żydów na śmierć, odcinając im drogę ucieczki. Ale ta moralna retoryka nie przeszkodziła później rządowi Churchilla w prowadzeniu własnej polityki cynizmu: po wojnie to właśnie gabinet Churchilla był współodpowiedzialny za obóz internowania dla żydowskich uchodźców na Cyprze. Tysiące ocalałych z Zagłady, którzy przeżyli Auschwitz czy Treblinkę, Brytyjczycy zamykali ponownie za drutami, blokując ich przed dostaniem się do Palestyny.

Współczesna Wielka Brytania powtarza tę tradycję podwójnej gry. W listopadzie 2021 r. rząd w Londynie zdelegalizował Hamas w całości jako organizację terrorystyczną, deklarując politykę „zero kontaktów”. Ale raport NGO Monitor z września 2025 r., oparty na dokumentach wewnętrznych Hamasu (ISM – aparat bezpieczeństwa), ujawnił, że po 2021 r. dochodziło do spotkań przedstawicieli brytyjskiego konsulatu i UK-funded NGOs ze strukturami Hamasu w Gazie. Według dokumentów brytyjscy dyplomaci mieli zapewniać Hamas, że finansowanie projektów będzie kontynuowane, a decyzja o delegalizacji była polityką Home Office, nie Foreign Office. NGO-sy takie jak Norwegian Refugee Council deklarowały, że i tak nie zaakceptowałyby warunkowej pomocy, a Londyn nigdy nie pytał o listy beneficjentów czy pracowników. Jeśli to prawda, „twarda linia” wobec Hamasu okazuje się fikcją.

Nie można też pominąć czynników wewnętrznych. Według spisu powszechnego 2021 r. w Anglii i Walii mieszkało 3,9 mln muzułmanów (6,5% społeczeństwa), przy dużej koncentracji w Londynie, Birmingham i Bradford. To społeczność coraz aktywniejsza politycznie, co sprawia, że Labour i Liberal Democrats zabiegają o jej głosy – często kosztem stanowiska wobec Izraela. Stąd właśnie bierze się dyplomacja „gestów dla wszystkich”: potępienie Hamasu na konferencji z Donaldem Trumpem, życzenia „Shana Tova” dla Żydów i jednoczesne uznanie państwa palestyńskiego.

Historia brytyjskiej hipokryzji wobec Żydów i Arabów to linia ciągłości: od podwójnych obietnic Mandatu, przez Białą Księgę zamykającą drzwi ocalałym z Holocaustu, przez obozy internowania na Cyprze, aż po współczesną politykę deklaracji i zaprzeczeń wobec Hamasu. W 2025 r. Londyn powtarza ten sam wzór – publicznie mówi jedno, w praktyce robi drugie. Dlatego uznanie Palestyny, przedstawiane jako „gest moralny”, w istocie jest kolejnym przykładem brytyjskiej tradycji: rozdawać obietnice wszystkim stronom i nigdy nie ponosić konsekwencji.

FB

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Świetny artykuł choc gorzka to prawda.
    Dziękujemy Pani Katarzyno, pani artykuły na tym blogu i na Facebooku są bardzo potrzebne i zawsze doskonale !

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.