
Jeśli jest jedna rzecz, której Kamala Harris nie chce przed wyborami 5 listopada, to jest to kolejna wojna z irańskim pełnomocnikiem nastawionym na zniszczenie Izraela – zwłaszcza w rocznicę wynegocjowanych przez Trumpa porozumień Abrahama.
Amos Hochstein, zastępca asystenta prezydenta USA i starszy doradca ds. energii i inwestycji, ma przybyć do Izraela , podejmując kolejną próbę uniemożliwienia Izraelowi obrony przed Hezbollahem w Libanie.. Oczywiście nie tak jego szef w Waszyngtonie – kimkolwiek jest w tym momencie – scharakteryzowałby wizytę specjalnego wysłannika.
Nie, amerykańska administracja, kierowana obecnie przez Joe Bidena, określa wysiłki Hochsteina jako niezbędne do zapobieżenia „eskalacji” napięć między Hezbollahem a Izraelem i powstrzymania tego ostatniego przed otwarciem kolejnego frontu w obecnej wojnie.
Tak jakby wspierani przez Iran terroryści w Libanie nie wypowiedzieli wojny Izraelowi 8 października, dzień po tym, jak Hamas rozpoczął atak na państwo żydowskie, jakiego nie widziano od czasów Holokaustu.
Jakby Hezbollah nie wystrzeliwał od tego czasu codziennie dziesiątek pocisków rakietowych i dronów na północny Izraela, którego duże obszary zostały ewakuowane z zagrożonych mieszkańców.
Mieszkańcy Golanu i Galilei nie byli jednak jedynymi bombardowanymi w weekend przez wrogie pociski. Wczesnym niedzielnym rankiem Izraelczyków w całym centrum kraju obudziły syreny i głośne huki. Okazało się, że pocisk balistyczny typu ziemia-powierzchnia z Jemenu uderzył na otwartym terenie, wywołując pożar w lesie Ben Shemen, kilka kilometrów od lotniska Ben-Guriona.
Naturalnie, powyższe było tematem cotygodniowego posiedzenia gabinetu, które odbyło się zaledwie kilka godzin po tym, jak Huti przypisali sobie zasługę za atak i przed ostatnią bezcelową podróżą dyplomatyczną Hochsteina.
„Jesteśmy zaangażowani w wielofrontową kampanię przeciwko osi zła kierowanej przez Iran, która dąży do naszego zniszczenia” – stwierdził premier Benjamin Netanjahu na początku spotkania ministrów. „Dziś rano Houthi wystrzelili z Jemenu rakietę ziemia-ziemia w kierunku naszego terytorium. Powinni już wiedzieć, że płacimy wysoką cenę za każdą próbę wyrządzenia nam krzywdy”.
Następnie wyjaśnił: „Każdy, kto potrzebuje przypomnienia w tym względzie, jest zaproszony do odwiedzenia portu Hudeidah”.
Następnie obiecał: „Każdy, kto nas zaatakuje, nie uniknie naszego gniewu. Hamas już się tego nauczył dzięki naszym zdecydowanym działaniom, które doprowadzą do jego zniszczenia i uwolnienia wszystkich naszych zakładników”.
Z drugiej strony, nie ogłosił wprost, że walka z zagrożeniem ze strony Hezbollahu jest teraz jednym z oficjalnych celów wojennych rządu – mimo że w sobotę wieczorem szeroko informowała o tym hebrajska prasa. Jedynym powodem, dla którego nie wywołało to większego poruszenia, było to, że powtarzające się ostrzeżenia i groźby z Jerozolimy dotyczące poważniejszego ataku w Libanie niż trwające walki między Hezbollahem a Siłami Obronnymi Izraela, spowodowały, że większość Izraelczyków wzruszyła ramionami.
Nastroje społeczne wahają się między „Uwierzymy, gdy to zobaczymy” a „Nie mów: strzelaj już”.
„Odwiedziłem północ” – kontynuował Netanjahu. „Zwracam uwagę na mieszkańców północy. Rozmawiam z nimi i z lokalnymi władzami na północy. Widzę ich cierpienie. Słyszę ich krzyki. Obecna sytuacja nie będzie trwać. Wymaga ona zmiany układu sił na naszej północnej granicy. Zrobimy wszystko, co konieczne, aby nasi mieszkańcy bezpiecznie wrócili do swoich domów. Jestem do tego zobowiązana. Rząd jest do tego zobowiązany. I nie będziemy godzić się na mniej”.
Stwierdził, że zostanie to osiągnięte „dzięki odwadze naszych żołnierzy i jedności w nas, jako zjednoczonego narodu walczącego z naszymi wrogami, aby zapewnić nam przyszłość”.
Jednym z zachęcających sygnałów było doniesienie w libańskich mediach, że izraelskie siły powietrzne zrzuciły ulotki nad Wazani, w pobliżu granicy, wzywając mieszkańców wioski do ewakuacji obszaru do godziny 16:00, ponieważ „Hezbollah strzela z twojego obszaru”. Chociaż IDF stwierdziły później, że ulotki nie zostały zatwierdzone przez najwyższe dowództwo – ale były inicjatywą batalionu 769 – ruch ten sugerowałby, że Izrael naprawdę przygotowuje się do konfliktu, którego obawia się Hochstein, z pewnością przed wyborami prezydenckimi w USA 5 listopada.
Rzeczywiście, jeśli jest jedna rzecz, której wiceprezydent (i kandydatka Demokratów) Kamala Harris nie chce, zanim wyborcy pójdą do urn za siedem tygodni, to jest to kolejna pełnoprawna wojna z irańskim pełnomocnikiem nastawionym na zniszczenie Izraela – szczególnie w czwartą rocznicę porozumień Abrahama, historycznych traktatów pokojowych między Izraelem a jego antyislamskimi sąsiadami, w których pośredniczył poprzednik i potencjalny następca Bidena.
Nie wiadomo, czy wzrost ostrzału rakietowego i dronowego ze wszystkich kierunków spowoduje, że Hochstein pozostanie w domu. Nawet on powinien zdać sobie sprawę, że jego podróże są daremne, ponieważ wszystko, co ma do stwierdzenia na temat „deeskalacji”, można przekazać przez telefon.
Kategorie: Uncategorized


IW:
Politycy prowadzą politykę a wojsko ma pilnować granice.Ta prosta koncepcja zawaliła się w 7.10.23.
Polityka Izraelska zdołała odroczyć powstanie państwa palestyńskiego o ponad 30 lat. Może manewry polityczne Netanyahu nie były optymalne, ale skutecznie odroczyły powstanie państwa palestyńskiego o ponad pokolenie.
Ale wojsko ze swojej strony umowy nie dotrzymało i granicy nie upilnowało. Fakt.
Jasne że wojsko musi przejść reformę: wyrzucić generałów, ich zastępców i ich doradców i mianować oficerów którzy wierzą że zadaniem wojsko jest pilnowanie granic, bez związku czy politycy chcą czy nie chcą państwa palestyńskiego i czy chcą czy nie chcą reformy sądownictwa.
Rozumiejąc że IDF w obecnej formie nie dostarcza bezpieczeństwa granic, doktryna Netanyahu powinnia też przejść rewizję. Ale jestem przekonany że jej fundament pozostanie jaki był: Gaza i Judea i Samaria powinne być zarządzane przez różne i rywalizujące administracje arabskie ale zawsze pod ścisłą kontrolą Izraela. Realna autonomia, jak w umowach Oslo.
Bo alternatywą jest jednostronna deklaracja państwa palestyńskiego bez zdeklarowanych granic, ale z natychmiastowym uznaniem ze strony większość państw świata. Co zwiastuje aksjomatycznie przyspieszony zgon państwa żydowskiego.
Ruthie Blum
Czy Wy wszyscy, szczerzy przyjaciele a
właściwie bracia Izraela, w końcu zrozumiecie że do wrogów Izraela,
tak jak Hamas, Hisbella, Iran , Kamala Harris czy niemniej znani terroryści, oficjalnie przyłączył się, nie ktoś inny jak
ten jedyny, i niezastąpiona Beniamin
Nataniahu.
Na argument oskarżający Nataniahu o
miesięcznym przekazywaniu pieniędzy o
kwocie 30 milionów dolarów do Hamasu,
rzecznicy Bibiego już nie zaprzeczają,
lecz z przekonaniem oświadczają że
gdyby nie te przesyłki, ofiary ludzkie
byłyby znacznie większe.
Nie do wiary, ze zdrajcy Nataniahu
przekształcili się w zbawiciela.
W Izraelu i diasporze są jego zwolennicy którzy nadal twierdzą że w czasie wojny
nie zmienia się Premiera. A to niby dlaczego?. Brak odpowiedzi
Hochstein, byly Izraelczyk a teraz Hayored, z luboscia usiluje pograzyc Izrael. Udalo mu sie za Lapida, kiedy Izrael oddal swoje granice morskie Libanowi, aby zapobie wlasnie czego nie zapobieglo ze strony Hezbolahu.
Hochstein usiluj teraz wymusic zeby Israel oddal teraz granice ladowe..
Sklerotyk Biden wstrzymal ostawy ciezkich bomb , koniecznych do niszczenia podziemnych bunkrow Hezbolahu,
Rozpolitykowani Generalowie izraelscy tego nie przewidzieli i nie zapewili sobie tych bomb z innych zrodel.
Wiec teraz Netanyahu przyjmuje Hayoreda Hochsteina, chociaz naturalnym odruchem byloby o ile nie kopnac go w .., to nie spotykanie sie z tym ohydnym slugusem nawet nie Bidena, al Hezbolahu.