Uncategorized

Kwadratura łamana kołem


  Jakub Kopeć

   Wpadam w starczą irytację, gdy słyszę ten radosny pisk gawiedzi, którą uszczęśliwiają demokratycznie wybrani (sic!) prokuratorzy z sejmowej komisji d.s. Wyborów Kopertowych, wysuwający coraz śmielsze i poparte rzetelnymi dowodami oskarżenia pod adresem pisiorów z CBA i innych organów ścigania, podległych rządowi byłego premiera Morawieckiego. Srogo bekną też siepacze prezesa Kaczyńskiego za swoje oczywiste grzechy! Kamiński z Wąsikiem ani chybi powrócą do więzienia, i chwała Bogu. 

    Odczułem natomiast obywatelską satysfakcję, gdy Komisja ds. Wyborów Kopertowych, dobierając się do skóry urzędnikom Poczty Polskiej, współodpowiedzialnym za zmarnotrawienie siedemdziesięciu milionów złotych z kasy państwowej, jak gdyby mimochodem odkryła, że dyrektor Poczty Polskiej, do którego z propozycją nie do odrzucenia przyszedł niejaki Soboń, minister u premiera Morawieckiego, pokazał mu w odpowiedzi „gest Kozakiewicza”.

     Odmowa brzmiała mniej-wicej tak: – Kochany panie ministrze, pańskie polecenie, żeby Poczta zastąpiła Państwową Komisję Wyborczą i w terminie dwutygodniowym przygotowała wybory prezydenckie w trybie kopertowym, jest z przyczyn  technicznych nie do wykonania, to po pierwsze. Po drugie zaś wykonanie przez Pocztę takiego zarządzenia byłoby drastycznym złamaniem prawa. Dlatego porzucam atrakcyjną pracę i udaję się na wypoczynek nad morze.

    Gdyby Koalicja 15 Października miała serce i rozum, odwołanemu ze stanowiska przez Sobonia, naczelnemu  listonoszowi Rzeczypospolitej, byłaby powierzyła natychmiast stanowisko Ministra Poczty Konnej i Telekomunikacji Cyfrowej w rządzie Donada Tuska.  Takich właśnie nieprzejednanych w przestrzeganiu Prawa i nastawionych propaństwowo urzędników, naprawdę potrzebuje Polska. Niestety, taka nominacja z przyczyn praktycznych okazuje się niemożliwa, ponieważ na państwowe posady czekają setki aktywistów  z Platformy i z partii  koalicyjnych, wygłodzonych przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy.

   Minister Soboń, zawezwany przed Wysoką Komisję Sejmową, sprawił się , nie przymierzając, jak Lew Rywin, który na wszelkie zadawane mu  pytania  komisarzy odpowiadał przywołaniem odpowiedniego paragrafu Kodeksu Postępowania Karnego,  pozwalającego mu zachować milczenie we własnej sprawie. Na   pytania demokratycznie wybranych prokuratorów odpowiadał recytowanką, że  wszystko, co miał do powiedzenia na ten temat,  „zawarł w swojej swobodnej wypowiedzi”.

   Głos Naczelnego Listonosza na tle milczenia ministra Sobonia wybrzmiał jak wystrzał z krążownika  „Aurora” i z pewnością zaszkodzi ministrowi w procesie sądowym.

    2023 – wspaniały rok z przepięknym zakończeniem. Iga Swiątek wróciła na tron królowej światowego tenisa, Donald Tusk okrzyczany został przez brukselski portal  Politico najbardziej wpływowym mężem stanu w Europie, a my, Naród , wygraliśmy batalię z większością sejmową Zjednoczonej Prawicy, bezczelnie zaprowadzającą w kraju rządy siły i bezprawia. 

    Ale cóż to za „najbardziej wpływowy mąż stanu w Europie”, skoro premier Donald Tusk, po objęciu władzy w  momencie  pod względem jurydycznym najbardziej w dziejach  Rzeczypospolitej  zapętlonym, nie może podjąć żadnego kroku w kierunku przywracania praworządności bez pogwałcenia praw, ustanowionych legalnie, bądź z pogwałceniem Konstytucji, większością głosów poselskich przez pokonanych poprzedników…

    Komisja Europejska przedkłada Donaldowi Tuskowi najprawdziwszy węzeł gordyjski do rozsupłania: – Otrzymasz bajońskie sumy z KPO i Funduszu Spójności, jeśli tylko wkroczysz na ścieżkę przywracania w Polsce praworządności. Nie domagamy się wszystkiego naraz, uruchomimy fundusze natychmiast, jeśli tylko przegłosujesz w parlamencie dobrze zredagowaną ustawę przywracającą sędziowską niezawisłość. 

        Ba, ale jak ma sprawić Tusk, że prezydent nie skorzysta z prawa weta, które przyznaje mu Konstytucja? Andrzej Duda przeciąganiem ponad wszelką przyzwoitość procedury przekazywania władzy wykonawczej zwycięskim siłom demokratycznym, pokazał dowodnie, że na żadną kolaborację z Tuskiem nie pójdzie.

     To jak mógłby wyłabudać się Tusk z tak fatalnego położenia?                                                                                             

     Nie ma innej rady, zwycięski Tusk – chcąc, nie chąc – będzie musiał wyznaczyć wobec pokonanych Grubą Kreskę, i to jeszcze grubszą niźli ta, na którą zdecydował się  Tadeusz Mazowiecki, nasz najmądrzejszy i najbardziej niedoceniany premier. Nadmierny pęd do wymierzania sprawiedliwości powoduje bowiem gwałtowny wzrost donosicielstwa, które paraliżuje i zohydza  życie społeczne.  Zwycięski premier  powołał już trzy specjalne komisje sejmowe do zbadania kardynalnych grzechów Zjednoczonej Prawicy, a wiele wskazuje, że na sześciu zaplanowanych komisjach nie poprzestanie. 

    W „Historii Grecji”  Ksenofont udziela nam lekcji poglądowej o tym, jakim sposobem  wymierzają sprawiedliwość demokratycznie wybrani prokuratorzy.  

      W pamiętnym roku 406 przed Chrystusem demokratyczni Ateńczycy odnieśli ostatnie swoje zwycięstwo nad autorytarną Spartą w bitwie morskiej pod Arginuzami. Burza z piorunami nie pozwoliła wówczas zwycięzcom wyłowić z morza ciał swoich wojowników i pochować ich zgodnie z nakazem Bogów. To była zbrodnia godna pokarania.

   Sprawa trafiła pod obrady Zgromadzenia Ludowego, które w Atenach zbierało się prawie każdego tygodnia, celem rozpatrzenia bieżących spraw publicznych. W grę wchodziły uczucia religijne i patriotyczne. Dusze bohaterów nie mogły odnaleźć drogi do Wysp Szczęścia i  Ateny okryły się hańbą. Proces  pod względem jurydycznym był nad wyraz trudny, ponieważ wszelkie materialne dowody zbrodni przepuszczone zostały przez niszczarkę. W odróżnieniu od późniejszej o dwa i pół tysiąclecia Tragedii Smoleńskiej, nie można było zarządzić ekshumacji zwłok, ponieważ corpus delicti bohaterskich obrońców ojczyzny rozdziobały i pożarły mewy z pobliskiej wyspy Lesbos. 

      Zgromadzenie przebiegało burzliwie, na Agorze aż huczało od wrzasków najżarliwszych patriotów. „Zdrajcy, kanalie, mordercy brata mego! – dramatycznie krzyczały transparenty. Padł wniosek, żeby wszystkich dowódców zwycięskiej bitwy osądzić en bloc, za jednym zamachem. Taki wniosek był sprzeczny z prawem, które nakazywało rozpatrzyć sprawę każdego z dowódców osobno. Jednak sprzeciwienie się wnioskowi znaczyło w owym momencie dziejowym tyle, co dopuścić się zdrady stanu.

       Tak się złożyło, że akurat w tym czasie helleńskiemu Zgromadzeniu Ludowemu przewodniczył sławny mędrzec Sokrates. Nie dopuścił do triumfu gawiedzi nad zdrowym rozsądkiem i nad Prawem. Jednak awantura o tryb roboczy zakończyła się odroczeniem sprawy sześciu dowódców do następnego dnia. A następnego dnia zgodnie z obyczajem demokratycznie wylosowano nowego przewodniczącego. Wniosek o głosowaniu en bloc przeszedł gładko, po czym sześciu dowódców floty ateńskiej skazano na śmierć, a ich majątki skonfiskowano.

    Otóż lud ateński tak bardzo bał się rządu tyranów, że do Konstytucji swojego ustroju demokracji bezpośredniej wprowadził liczne bezpieczniki, utrudniające wodzom i grupom interesu legalne przejęcie władzy dyktatorskiej nad Miastem. Podczas procesu sześciu zbrodniarzy z bitwy morskiej pod Arginuzami, wyniosły Sokrates był tylko prytanem, to znaczy urzędującym  przez 30 dni jednym z 41 członków Wielkiej Rady Starszych.

     To oczywiste, że przy skazywaniu  na śmierć sześciu bohaterskich i zwycięskich dowódców, ludem ateńskim powodował gniew słuszny, szczere uczucia religijne i silny patriotyzm. Ale głównym czynnikiem stanowiącym podnietę dla słusznego gniewu, było zamiłowanie ludu ateńskiego do uczestnictwa w uroczystej parcelacji skonfiskowanych majątków Mężów skazanych na śmierć. 

   Sokrates był tylko prytanem z wyboru, profesor Adam  Bodnar jest minjistrem sprawiedliwości wyznaczonym na czteroletnią kadencję i tymczasowym generalnym prokuratorem zarazem. Jak stwierdziło lojalne wobec Dobrej Zmiany  stowarzyszenie prokuratorów „Ad Vocem”- „Prokuratorem Krajowym jest Dariusz  Barski, dopóki

Prezydent Polski nie wyrazi pisemnej zgody na jego odwołanie. Kropka.”

     Decyzją prokuratora generalnego, profesor Bodnar w miejsce kropki wstawił jednak przecinek.  W decyzji o przywróceniu Dariusza Barskiego ze stanu spoczynku do czynnej służby prokuratorskiej, znalazł bowiem rażący błąd ortograficzny. Okazało się, że minister Ziobro powołał się na przepis prawny, który uległ już przedawnieniu. Miejsce zabetonowanego na stanowisku prokuratora krajowego legalnie , choć tymczasowo, zajął  doświadczony prokurator Jacek Bilewicz.

Ustawa o Pokuraturze Krajowej stanowi, że prokuratora krajowego powołuje premier po zasięgnięciu opinii prezydenta, natomiast odwołuje za jego pisemną zgodą. Bodnar ominął Dudę szerokim łukiem, co nie mogło się podobać byłym funkcjonariuszom Dobrej Zmiany.

   Kilka tygodni po wykonania manewru okrężnego wokół prezydenta, minister Bodnar na drodze jawnego , transmitowanego w Internecie  konkursu, wyłonił kandydata. Prezydent może teraz wydać ustnie negatywną opinię o prokuratorze Dariuszu Korneluku, lecz nie będzie to miało żadnego praktycznego znaczenia.

   Skoro my , Naród, mamy już prodemokratycznego ministra sprawiedliwości i wiernego Konstytucji prokuratora krajowego, to wszystkie zaplanowane sejmowe komisje specjalne stają się zbędne. To prawda , że zwykłym zjadaczom chleba, spożywającym pieczywo z ukraińskiej „mąki technicznej”, jako rekompensata za dotkliwe cierpienia należą się teraz igrzyska, jednakoż wystawianie kuchni politycznej na widok publiczny nie jest najlepszym środkiem wychowawczym.

  Staropolskie i starozakonne przysłowie powiada wszak, że można spożywać smaczną kiełbasę, nawet gdy jest koszerna, ale oglądanie technologii wytwarzania wędlin wywołuje odruch wymiotny.

                                                             Jakub Kopeć

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. To było w czasie korony teraz powinno być o wiele mniej głosowania kopertowego

  2. Zauważָę na marginesie że wybory kopertowe są zwiastunem schyłku systemu opartego na wolnych wyborach. Bo jasne że kto kontroluje pocztę ten takie wybory wygra.
    Republikanie amerykańscy przegapili głosowanie kopertowe w niektórych stanach i przegrali wybory prezydenckie 2020, mimo że teoretycznie kontrolowali przynajmniej część poczty amerykańskiej. Po prostu nie zrozumieli potęgi manipulacji głosowania pocztowego.
    Umiejętne stosowanie takiego anonimowego głosowania umożliwia, teoretyczne, głosowanie podwójne i nawet głosowanie rezydentów bez obywatelstwa. amerykańskiego.
    A w Polsce? Równie teoretycznie, metoda wyborów kopertowych powinna zapewnić trwałość władzy PO na długi okres czasu.
    Satyra.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.