Joshua Hoffman
Przyslal Adam Mer

Druzowie są najbardziej lojalną mniejszością na Bliskim Wschodzie, a Izrael jest krajem, który ich chroni.W regionie często naznaczonym konfliktami religijnymi stosunki między państwem Izrael a społecznością druzyjską stanowią głęboki i trwały wyjątek – braterstwo zbudowane nie na wygodzie, ale na lojalności, wspólnym losie i wzajemnym szacunku.
Społeczność religijna druzów powstała w X wieku jako odłam szyickiego islamu ismailickiego, ale szybko przekształciła się w wyjątkową, tajną grupę etniczno-religijną z własną teologią i kulturą. Jedną z jej podstawowych zasad jest lojalność wobec kraju zamieszkania, strategia przetrwania, która sprawiła, że druzy potrafili zachować równowagę między tożsamością a obywatelstwem w zmieniających się imperiach.
Przed powstaniem państwa Izrael w 1948 r. świat arabski mobilizował się do wojny przeciwko nowo powstałemu państwu żydowskiemu. Przeważało przekonanie wśród przywódców arabskich, arabskich obywateli Mandatu Palestyny, a nawet wielu żydowskich urzędników, że druzy, jako arabskojęzyczni mieszkańcy wsi położonych głównie w Galilei i na Karmelu, przyłączą się do swoich muzułmańskich i chrześcijańskich sąsiadów w sprzeciwie wobec utworzenia Izraela.
Jednak przywódcy drozyjczyków postrzegali sytuację inaczej.
Szejk Amin Tarif, najbardziej szanowany przywódca duchowy i społeczny druzów w Mandacie Palestyny, stanął przed decydującym wyborem: przyłączyć się do wezwania Ligi Arabskiej do panarabskiego oporu lub obrać niezależny kurs wobec powstającego państwa żydowskiego.
Tarif nie był syjonistą. Jego głównym zmartwieniem było bezpieczeństwo, autonomia i przetrwanie swojego ludu. Rozumiał, że Druzowie, niewielka mniejszość religijna często traktowana z podejrzliwością lub obojętnością w świecie arabskim, będą niczym więcej niż mięsem armatnim w wojnie, której nie rozpoczęli.
Tajne spotkania odbywały się między starszyzną druzyjską a przedstawicielami Haganah, poprzednika Sił Obronnych Izraela. Podczas gdy wiele arabskich wsi otwarcie deklarowało wrogość wobec społeczności żydowskich, kilka wsi druzyjskich zobowiązało się do neutralności, a nawet współpracy. W zamian siły żydowskie zgodziły się nie atakować obszarów druzyjskich i traktować ich mieszkańców jako potencjalnych sojuszników, a nie wrogów.
Decyzja szejka Amina Tarifa o zachowaniu neutralności w początkowej fazie wojny, a później o otwartej stronie na Izrael, zmieniła bieg historii. Przekonał on wioski druzyjskie do nieuczestniczenia w arabskiej rewolucji, pomógł zapewnić bezpieczny przejazd oddziałom IDF w strategicznych obszarach północnego Izraela i nawiązał trwałe relacje z izraelskimi przywódcami żydowskimi, w tym z Davidem Ben-Gurionem (premierem Izraela w okresie jego powstania).
W 1949 r. szejk Tarif oficjalnie potwierdził swoje stanowisko. Odwiedził Kneset (izraelski parlament), uznał suwerenność Izraela i potwierdził pragnienie społeczności druzyjskiej, by żyć jako pełnoprawni obywatele państwa. Był to przełomowy krok. Podczas gdy inni przywódcy arabscy potępiali istnienie Izraela, używając języka ludobójczego, szejk Tarif zapraszał swoją społeczność do pomocy w jego budowaniu.
Decyzja ta miała swoją cenę. Druzy zostali potępieni przez arabskie ruchy nacjonalistyczne, wykluczeni z niektórych kręgów regionalnych i oskarżeni o zdradę przez innych Arabów. Jednak założenie szejka Tarifa, że Izrael będzie traktował Druzów jak lojalnych obywateli, a nie poddanych drugiej kategorii, okazało się słuszne.
W 1956 r., na prośbę samych przywódców druzyjskich, służba wojskowa w Siłach Obronnych Izraela stała się obowiązkowa dla druzyjskich mężczyzn. Żadna inna społeczność nieżydowska w Izraelu nie przyjęła tak pełnej integracji z systemem obronnym.
Druzyjczycy służą z wyróżnieniem w praktycznie wszystkich rodzajach Sił Obronnych Izraela, często pełniąc elitarne funkcje bojowe. Oto kilka przykładów:
Generał brygady Amal Asad – bardzo szanowany druzyjski oficer, który pełnił funkcję zastępcy dowódcy Dowództwa Północnego.
- Był jednym z pierwszych Druzyjczyków, którzy osiągnęli stopień generała brygady i pomógł opracować doktrynę bezpieczeństwa transgranicznego wzdłuż granicy z Libanem.
- Pułkownik Ghassan Alian – pierwszy druzyjski oficer dowodzący elitarną Brygadą Golani, jedną z najbardziej prestiżowych i najczęściej wykorzystywanych jednostek IDF. Dowodził oddziałami podczas operacji „Protective Edge” w Strefie Gazy w 2014 roku.
- Podpułkownik Ayoub Kara – były wyższy oficer wywiadu IDF, który później został członkiem Knesetu z ramienia Likudu i pełnił funkcję ministra komunikacji. Kara często wykorzystywał swoją znajomość arabskiego dialektu druzyjskiego do budowania mostów w stosunkach zagranicznych Izraela, szczególnie z państwami Zatoki Perskiej oraz mniejszościami w Syrii i Libanie.
- Batalion Herev – obecnie rozwiązana jednostka bojowa złożona w większości z Druzyjczyków, która służyła na północnym froncie. Wielu żołnierzy druzyjskich zdecydowało się od tego czasu służyć w jednostkach mieszanych lub elitarnych, co jest wynikiem ich pełnej integracji.
- Wywiad IDF (Aman) i Jednostka 8200 aktywnie rekrutują osoby posługujące się arabskim dialektem druzyjskim, których znajomość dialektu i kultury sąsiednich społeczności syryjskich i libańskich stanowi istotną zaletę wywiadowczą. Ci druzyjscy agenci odgrywają kluczową rolę w monitorowaniu Hezbollahu, infiltracji sieci arabskojęzycznych oraz zapewnianiu tłumaczeń w czasie rzeczywistym podczas operacji psychologicznych i antyterrorystycznych.
Istnieją również jednostki Mista’arvim, złożone z elitarnych agentów, którzy podają się za Arabów, aby prowadzić operacje antyterrorystyczne na terytoriach palestyńskich. Mista’arvim w dużym stopniu opiera się na biegłej znajomości języka arabskiego, znajomości kultury i wyglądzie fizycznym, które pozwalają agentom na płynne wtopienie się w społeczności arabskie. To sprawia, że żołnierze druzyjscy są szczególnie cennym nabytkiem dla tych jednostek.
Arabski druzyjski różni się od dialektów palestyńskich, ale agenci druzyjscy dorastają w kulturze i języku arabskim, co daje im intuicję językową i wyczucie niuansów, których nie da się nauczyć w szkole. Wielu z nich dorasta w społecznościach mieszanych lub sąsiadujących, dzięki czemu dobrze rozumieją normy kulturowe, struktury rodzinne i dynamikę życia ulicznego w społeczeństwie arabskim, co ma kluczowe znaczenie dla pracy pod przykrywką.
Chociaż dokładny skład tych elitarnych jednostek jest tajny, w kręgach wojskowych i wywiadowczych powszechnie wiadomo, że żołnierze druzyjscy wyróżnili się podczas operacji Mista’arvim, szczególnie w:
- inwigilacji i gromadzeniu informacji wywiadowczych w Judei i Samarii (znanych również jako Zachodni Brzeg) oraz w newralgicznych punktach Wschodniej Jerozolimy
- antiterrorystycznych nalotach w centrach miast, gdzie wtopienie się w otoczenie jest kluczem do zaskoczenia i sukcesu
- przesłuchaniach i wywiadzie, gdzie dialekt i zachowanie mają kluczowe znaczenie.
Rola ta nie jest pozbawiona złożoności. Dla niektórych rodzin druzyjskich, zwłaszcza tych, które mają krewnych w Syrii lub Libanie, służba w jednostkach działających na terytoriach arabskich lub przeciwko ludności arabskiej wymaga ostrożnego poruszania się w środowisku. Jednak ogólna etyka lojalności wobec państwa i obrony Izraela oznacza, że udział Druzyjczyków w tych tajnych jednostkach jest powszechnie szanowany i wspierany w ich społeczności.
Izraelscy Druzowie awansowali również w szeregach izraelskiej policji, sądownictwa i rządu. Od dowódców straży granicznej po członków Knesetu, obywatele druzyjscy odgrywają integralną rolę w życiu obywatelskim i narodowym Izraela.
W zamian Izrael uznał społeczność druzyjską za lojalną i cenioną mniejszość, inwestując w miasta druzyjskie, uznając sądy religijne druzyjskie i honorując poległych druzyjskich żołnierzy wraz z żydowskimi.
Ta głęboka integracja jest jeszcze bardziej niezwykła w porównaniu z sytuacją druzyjską w sąsiednich krajach, zwłaszcza w Syrii.
Obecnie światowa populacja druzyjska wynosi około miliona osób, z czego ponad połowa mieszka w Syrii, głównie w południowej prowincji Sweida oraz na przedmieściach Damaszku, takich jak Jaramana i Ashrafiyat Sahnaya. Pozostali są rozproszeni po Libanie i Izraelu, a około 150 000 druzyjczyków mieszka w Izraelu i na Wzgórzach Golan, które zostały zajęte Syrii podczas wojny sześciodniowej w 1967 roku, a następnie zaanektowane.
Rodziny druzyjskie na Wzgórzach Golan (zdjęcie: israeltourism/Wikipedia)
W Syrii Druzowie od dawna balansują na granicy, dostosowując się do autorytarnych reżimów i jednocześnie starając się chronić swoją odrębną tożsamość religijną i lokalną autonomię. Wybuch wojny domowej w Syrii w 2011 r. i późniejszy wzrost znaczenia frakcji islamistycznych wrogo nastawionych do mniejszości religijnych stanowiły poważne zagrożenie dla Druzów w Syrii. Nastąpiły akty przemocy na tle religijnym, porwania i masakry, często ignorowane przez społeczność międzynarodową.
Ostatnie wydarzenia nadały nową pilność tym historycznym relacjom. W obliczu nasilenia napięć na tle religijnym w południowej Syrii, zwłaszcza w regionie Sweida, oraz nowych zagrożeń ze strony islamistów dla tamtejszej ludności druzyjskiej, Izrael podjął działania – nie tylko słowne, ale i wyraźne.
3 maja izraelskie siły zbrojne potwierdziły przeprowadzenie nalotu w pobliżu pałacu Ahmeda Husajna al-Sharaa w Damaszku. Chociaż nie ujawniono dokładnego celu ataku, izraelscy urzędnicy jasno określili motyw. W wspólnym oświadczeniu premier Izraela Benjamin Netanjahu i minister obrony Izrael Katz podkreślili: „Izrael nie pozwoli, aby społeczności druzyjskiej stała się jakakolwiek krzywda”.
Katz wyjaśnił później, ostrzegając przywódców Syrii, że Izrael jest zdecydowany chronić druzyjczyków: „Kiedy Sharaa obudzi się rano i zobaczy skutki izraelskiego nalotu, dobrze zrozumie, że Izrael jest zdecydowany zapobiec krzywdzie druzyjczyków w Syrii”.
Ale wsparcie Izraela nie ograniczyło się do odstraszania militarnego. W bezprecedensowym akcie transgranicznej solidarności humanitarnej izraelskie siły powietrzne wysłały helikopter z pomocą dla walczącej ludności druzyjskiej w Sweida – podobno po raz pierwszy w historii pomoc została dostarczona w ten sposób. Posunięcie to podkreśliło szczerość obietnicy Izraela: traktować druzyjczyków z Syrii nie jako obcych, ale jako rodzinę.
Społeczność druzyjska w Izraelu od dawna nazywa swoich wyznawców tej samej religii w Syrii „braćmi” i nie jest to metafora. Jest to więź wzmocniona wspólnym językiem, historią, kulturą i krwią. Jest to również więź uświęcona przez przewodnią zasadę społeczności druzyjskiej, taqiyya, czyli ostrożność w obliczu zagrożenia, oraz jej równoległą wartość, jaką jest lojalność wobec opiekunów i przyjaciół.
Dla Izraela druzyjczycy są czymś więcej niż obywatelami; są partnerami w historii syjonizmu. Naród żydowski, od dawna traktowany jak obcy na ziemiach, na których się urodził, teraz rozszerza swoją ochronę na inny bezbronny lud walczący o przetrwanie. W świecie, w którym sojusze są zbyt często transakcyjne, braterstwo izraelsko-druzyjskie stanowi rzadki przykład zdobytego zaufania, wzajemnej lojalności i pokrewieństwa wyrażanego poprzez działania.
Gdy tuż za granicami Izraela szaleją pożary sekciarstwa, państwo Izrael po raz kolejny jasno określiło swoje stanowisko: nie będzie stać bezczynnie, podczas gdy wasi druzyjscy bracia stoją w obliczu zagłady. Dzięki zdecydowanym działaniom odstraszającym i pomocy humanitarnej Izrael pokazał, że to braterstwo nie jest symboliczne, ale strategiczne, emocjonalne i głęboko ludzkie.
Broniąc druzyjskiej ludności Syrii, Izrael nie tylko chroni mniejszość. Szanuje więź, potwierdza wspólny los i podtrzymuje moralną jasność wynikającą z pamięci o tym, kto stanął po waszej stronie, gdy niewielu innych to zrobiło.
Ujawnia to również coś jeszcze: podstawowe wartości Izraela.
W regionie, gdzie lojalność jest często transakcyjna, a mniejszości są rutynowo prześladowane, zaangażowanie Izraela na rzecz druzyjczyków (zarówno w granicach kraju, jak i poza nimi) świadczy o moralnej jasności w otoczeniu zamglonym podwójnymi standardami i zmiennymi sojuszami. Podczas gdy inni wykorzystują sekciarstwo jako broń, Izrael chroni wrażliwą mniejszość religijną, z którą nie łączy go ani pochodzenie etniczne, ani religia, ale wzajemny szacunek, partnerstwo obywatelskie i wspólne poświęcenie.
Izrael nie musiał wysyłać pomocy druzyjskiej społeczności w Sweida. Zdecydował się to zrobić. Nie musiał ostrzegać Damaszku przed zagrożeniem dla druzyjskiej ludności cywilnej. Zdecydował się to zrobić. Nie są to działania cynicznego „okupanta”, ale narodu kierującego się zasadami, nawet jeśli wiąże się to z ryzykiem krytyki, komplikacji i konfrontacji.
Stojąc po stronie druzyjskiej społeczności, Izrael pozostaje wierny swoim wartościom: lojalności wobec sojuszników, ochronie słabszych i odmowie porzucenia tych, którzy stali po jego stronie. To nie tylko solidarność. To wyraz duszy naszego narodu żydowskiego i tego, co wyróżnia Izrael.
Wybrali Izrael zamiast świata arabskiego.
Kategorie: Uncategorized


Nie chce wlewac dziegciu w beczke miodu, ale ostroznie z Druzami syryjskimi czy innymi.
Nie zapominac ze Samir Kuntar, ktory zamordowal bestialso dzieci na oczach rodzicow, potem ich zamordowal, wypuszczony w ramach ” prisoner exchange” to byl Druz z Libanu.
Pozniej zabity przez IAF.
Ci z Golanu caly czas podkreslali ze ” sa Syryjczykami, precz z okupacja izraelska!”
Zaczeli troche inaczej mowic w czasie wojny domowej a teraz zadaja od Izraela interwencji po stronie Druzow syryjskich.
Izrael musi przede wszystkim o sobie myslec.
Co do wspomnianej tutaj ” jednostki 8200 i Aman( wywiad)”, to sa jednstki ktore tak zalosnie zawiodly przed Oct.7.
Zupelnie mozliwe ze nie z powodu Druzow tam, ale podkreslanie ich obecnosci jest obosieczna bronia.
Co do Batalionu Herev skladajacego sie z Druzow, to tak, opisalem tu kiedys jak dziesiatki lat temu szedlem sciezka wzdluz zywoplotu za ktorym byla baza wojskowa. Zywoplot sie urywa i wejscie do bazy , gdzie jest wartownik. Siedzi na krzesle, plecami odwrocony do mnie i slucha muzyki z radia, karabin lezy gdzies na ziemi kolo krzesla.
Ide kilkaset metrow dalej , nowe wejscie do bazy. Wartownik stoi, patrzy na mnie i nie spuszcza wzroku dopoki nie przeszedlem.
Powiedzial mi ktos pozniej, ze ta druga baza z zolnierzem rzeczywiscie na strazy, to zolnieze-Druzowie.
Swietny artykul, bardzo dziekuje.
Ale ewentualnie drobna niescislosc „służba wojskowa w SiłachObronnych Izraela stała się obowiązkowa dla druzyjskich mężczyzn. Żadna inna społeczność nieżydowska w Izraelu nie przyjęła tak pełnej integracji z systemem obronnym”.
O ile mi wiadomo, Cirkassians / Czerkiesi / Adyge maja podobne nastawienie… Oczywiscie, Czerkiesów w Izraelu jest znacznie mnie, – 2-3 wioski.
Czerkiesi zostali wypedzeli z Rosji okolo 1870, i zmuszeni do ucieczki w kraje ottomanskie. Bardzo wielu zginelo w ciagu procesu…. No i dobra garstka znalazla nowy dom w Palestynie, zarówno w terazniejszym Izraelu jak i wieksza garsc w terazniejszym Jordan.